Kilka refleksji o ochronie Puszczy Białowieskiej

Wiele już powiedziano i napisano na temat problemów związanych z ochroną Puszczy Białowieskiej. Jak dotąd ani gremia naukowe, ani organizacje ekologiczne ani wreszcie leśnicy nie wypracowali wspólnego stanowiska, które uwzględniałoby w pełni dobro tego unikatowego w skali europejskiej kompleksu leśnego w kontekście gospodarki leśnej poza obszarem samego Białowieskiego Parku Narodowego. Trudno nie zgodzić się z opinią dr inż. Ryszarda Kapuścińskiego (Przyroda Polska, nr 12/2015), że konflikt między grupą ludzi zainteresowanych rygorystyczną ochroną Puszczy a leśnikami nie służy właściwej jej ochronie. W tej sytuacji zgodnie z zapisami Ustawy o Ochronie Przyrody szczególną rolę w dyskusji między stronami tego sporu winni odgrywać przedstawiciele Ministerstwa Środowiska. Na nich bowiem spoczywa odpowiedzialność za realizację zapisów wspomnianej Ustawy, a w tym kontekście pogodzenia interesów grup społecznych, które są związane zawodowo (i nie tylko) z lasem.

01a Sprawą dyskusyjną jest zapis w Ustawie o Ochronie Przyrody dotyczący znaczącego wpływu samorządów na tworzenie czy też na powiększanie obszarów chronionych na terenach podległych jednostkom organizacyjnym na tym szczeblu. Wydaje się, że z jednej strony powinny mieć one wpływ na to, co dzieje się na ich terenie, zaś z drugiej mogą skutecznie blokować podjęcie decyzji w stosunku do obiektów już chronionych (np. poszerzenia granic rezerwatów, parków), a także w przypadku tworzenia nowych obszarów chronionych, jeśli decyzje te nie są zgodne z lokalnymi interesami. Obiekty chronione należy traktować jako dobro narodowe, a nie jako tylko lokalne i dlatego uzależnienie decyzji jedynie od "widzimisię" samorządu nie powinno mieć miejsca.

Rozwiązywaniu spraw ochrony przyrody, w tym puszczy, nie służy także rozproszenie kompetencji w tym zakresie w różnych instytucjach, w organach władzy i stąd szczególna rola w rozstrzyganiu kwestii spornych powinna należeć do Ministerstwa Środowiska. Dobrze temu może służyć zlecenie przez wiceministra tego resortu przygotowania raportu o sytuacji w trzech białowieskich nadleśnictwach w kontekście zamierania świerczyn w Puszczy Białowieskiej, o czym pisze Krzysztof Fronczak w pierwszym tegorocznym numerze "Przyrody Polskiej".

02aTyle o roli Ministerstwa, a teraz kilka słów o tym, co czynić, by ograniczyć nasilającą się gradację kornika, czyniącego spustoszenie wśród świerków (owad ten może atakować też drzewa liściaste). To rodzi pytanie, co sprzyja masowemu pojawianiu się tego owada. Samo stwierdzenie, że mają taką tendencję niewiele wnosi. Być może jakieś zmiany środowiskowe czy też małe zróżnicowanie genetyczne świerków przyczyniają się do osłabienia tych drzewostanów. Wymaga to zatem podjęcia konkretnych badań w tym kierunku (jeżeli takowych dotąd nie podjęto). Na razie należy usuwać (karczować) zaatakowane drzewa. Może warto na ich miejsce posadzić inne gatunki drzew, niekoniecznie iglastych, którym będzie odpowiadał biotop zajęty wcześniej przez świerki. W ten sposób dokona się przebudowa lasu, zwiększy się jego bioróżnorodność, a to może wpłynąć na ograniczenie populacji korników. Warto przyjrzeć się też biologii tych owadów od strony mikroorganizmów, które mogą na nich pasożytować, a przez to redukować ich liczebność (trudno znaleźć informacje na ten temat).  Oczywiście zostają jeszcze do zwalczenia pułapki feromonowe czy działania tzw. trocinkarzy, którzy okorowują zaatakowane drzewa, a następnie palą korę z jej lokatorami. Sprzymierzeńcami są też dzięcioły.

Podsumowując tych kilka uwag, można dojść do wniosku, iż tylko walka różnymi metodami czy choćby częściowa eliminacja przyczyn masowych pojawów korników może okazać się skuteczna. Oby tylko strony zainteresowane pomaganiem Puszczy doszły do porozumienia ponad podziałami możliwie najszybciej, pamiętając, że korniki nie będą na nie bezczynnie czekać, a straty będą trudniejsze do odrobienia.


Tekst: Piotr Tadeusz Kąkol

Zdjęcia: Krzysztof Fronczak


Warszawa, dn. 14. 02. 2016.